niedziela, 5 sierpnia 2012

Wyprawa na Jasną Górę

Mamy przyjemność mieć w naszym siedlisku gości. I z tej okazji na dzisiaj zaplanowaliśmy im, a przy okazji także i sobie, wycieczkę do Częstochowy, na Jasną Górę. Wyprawa udała się świetnie. Dzięki internetowi udało nam się zgrać czas naszego przyjazdu z odsłonięciem Cudownego Obrazu. No a ja - swoim zwyczajem - miałem czas pokręcić się z nieodłącznym aparatem fotograficznym to tu, to tam, pozaglądać w różne zakamarki i zaułki, niekoniecznie dostrzegane przez wszystkich. Plon tego kręcenia się, mierzony ilością zrobionych zdjęć jest dość obfity. Oczywiście dzisiaj, w czasach aparatów cyfrowych, kiedy naciśnięcie spustu migawki nic nie kosztuje, można sobie pozwolić, żeby za jednym zamachem strzelić np. 150 fotek. Ale ile z tego wyjdzie zdjęć? Tego nigdy się nie wie do końca. Tak czy inaczej, po pierwszym posiedzeniu przy komputerze, wrzucam kilka świeżutkich, jeszcze cieplutkich, jak dopiero co upieczone bułeczki, zdjęć.
A więc - Jasna Góra w kamusiowym obiektywie:

Jasną Górę trudno jest zacząć pokazywać od czegoś innego

Nieopodal Domu Pielgrzyma - skromny,
naturalnej wielkości pomnik
rodziców Jana Pawła II

Wnętrze kościoła. Widok na ołtarz główny Bazyliki

Widok z wnętrza Bazyliki Jasnogórskiej

Wąskie zaułki przypominają do złudzenia
uliczki historycznych miast południa Europy

Rzeźby zdobiące fasadę jednego z klasztornych budynków

Architektonicznych smaczków jest na Jasnej Górze więcej

A oto mury Jasnej Góry

A to miejsce znają chyba wszyscy, chociaż może nie z tej perspektywy

Pomnik Papieża Jana Pawła II na Jasnej Górze

Tyle pierwszych fotowrażeń z Jasnej Góry. Na pewno do tematu wrócę.

piątek, 3 sierpnia 2012

W naszym obejściu...

Jak na prawdziwego bloga o wsi przystało, dzisiaj słów kilka o zmianach, jakie zachodzą w naszym obejściu. Jedną z naszych ulubionych rozrywek jest indagowanie wszelkich napotkanych przez nas osób, czy aby nie mają u siebie, gdzieś na strychu, w szopie albo w piwnicy, starych, niepotrzebnych, być może podniszczonych sprzętów, narzędzi czy innych przedmiotów dawniej używanych w gospodarstwie, a dziś pokrytych kurzem, oplątanych pajęczynami, pogrążonych w zapomnieniu... I proszę sobie wyobrazić, że w ten oto prosty sposób wzbogaciliśmy się o bezcenne dla nas, a pewni zawadzające innym ciekawe przedmioty, takie jak: dwa chomąta, stare koła od wozów, starą sieczkarnię ręczną i niemal nadający się do skansenu  siewnik do warzyw.
Oczywiście przedmioty te poddaliśmy starannej renowacja, a właściwie rewitalizacji i dostosowaliśmy je do naszych potrzeb, czyli przygotowaliśmy je do nowej roli, jaką mają spełniać w naszym obejściu.
I tak stare końskie chomąta zostały oczyszczone i starannie zakonserwowane a następnie wymyśliliśmy im miejsce przy drzwiach wejściowych naszego domu. Dziś prezentują się tak:

Wejściowy ganeczek naszego wiejskiego domu.
Dwa odnowione chomąta stanowią element dekoracyjny wejścia

Sieczkarnia wymagała nieco więcej pracy, albowiem trzeb było najpierw dokładnie oczyścić jej zarówno metalowe jak drewniane elementy. Po tym zabiegu część drewnianych elementów pokryliśmy impregnatem do drewna w kolorze ciemnego dębu. Następnie nakleiliśmy na boki urządzenia wycięte starannie grafiki z motywami rośli i owoców. Całość dała efekt mniej więcej następujący:

Stara sieczkarnia po pierwszych zabiegach renowacyjnych

Ta sama sieczkarni, tyle że widziana od frontu ogrodu
Uznaliśmy, że tak wyglądający element ozdobny naszego ogrodu, niedostatecznie wyraźnie rzuca się w oczy, niewystarczająco mocno akcentuje swoją obecność w przestrzeni. Dlatego zdecydowaliśmy się na zabieg użycia śmiałych i agresywnych kolorów do ozdobienia niektórych części maszyny. 

Nowy wygląd naszej sieczkarni

Teraz sieczkarnia naprawdę rzuca się w oczy

Do kompletu sieczkarni postanowiliśmy dodać siewnik do warzyw. W jego posiadanie weszliśmy gdy znajdował się on w stanie następującym:

Siewnik do warzyw - stan zastany

Po kliku prostych w sumie, choć wymagających głównie cierpliwości zabiegach przeprowadzonych przy użyciu głównie papieru ściernego, drucianej szczotki, mokrej ściereczki poddaliśmy nasz techniczny zabytek wsi polskiej malowaniu, tak dobierając kolory, aby współgrały one z kolorami sieczkarni. Siewnik ma być bowiem prezentowany obok naszej sieczkarni, stanowiącej na razie główny akcent w naszym ogrodzie.

Tadam!!! Siewnik do warzyw - reaktywacja

I na koniec o jeszcze jednej zmianie w naszym obejściu. Gdyby ktoś nie wiedział co zrobić ze starą, poniewierającą się po działce drewnianej szpuli po kablu energetycznym, proponujemy takie oto rozwiązanie:

To będzie nastrojowa studnia, a właściwie jej imitacja.
Ale na razie jest w trakcie tworzenia. 

Tyle wieści z naszego obejścia. O losach naszej "szpulowej" studni i poszczególnych etapach jej powstawania będziemy oczywiście informować w miarę na bieżąco. 
A na razie - to by było na tyle...

czwartek, 2 sierpnia 2012

Fotografujemy...

Dzisiaj krótka historia jednego zdjęcia. Zdjęcie znajduje się tutaj i powstało w związku z kolejnym wyzwaniem Szuflady. Nawiasem mówiąc ta szufladowa zabawa podoba nam się coraz bardziej. Nie spodziewaliśmy się, że kolejne (po makowym) wyzwanie będzie wyzwaniem fotograficznym.
Fotografia to moja pasja, od lat młodzieńczych, jak napisałem na blogu, na którym zdjęcie "do Szuflady" zamieściliśmy (link powyżej), nie było więc takiej opcji, abyśmy do tego wyzwania nie przystąpili.
Fotogra - taką nazwę nosiło owo fotograficzne wyzwanie. Co prawda z takim terminem spotkałem się po raz pierwszy, ale przypuszczałem, że nie chodzi tylko o zrobienie zdjęcia podobnego do tego, które jest tematem fotogry. Odniosłem wrażenie, że w całej zabawie chodzi o stworzenie czegoś w rodzaju wariacji na zadany temat, w tym wypadku fotograficzny. Do tematu można było podejść na dwa sposoby: albo znaleźć i sfotografować ławkę i otoczenie podobne do tego, co zobaczyliśmy na zdjęciu wiodącym fotogry, albo można było taki kawałek rzeczywistości wykreować samemu. Postanowiłem skorzystać z drugiej możliwości, czego bynajmniej nie uważam za pójście na łatwiznę. W przypadku gotowego obiektu, który mamy przed oczami, nasza decyzja ogranicza się jedynie do wyboru: odpowiedni, czy nie; pstryknąć czy dać spokój. O ileż trudniej (tak przypuszczam) zaaranżować pustą jeszcze przestrzeń kadru, tak aby powstał obraz jak najbardziej spełniający nasze oczekiwania i wymagania. Jesteśmy kreatorami od początku do końca, to my dobieramy obiekty do sfotografowania, decydujemy o kompozycji, tle, oświetleniu, perspektywie, z jakiej uchwycimy obraz. Słowem o wszystkim, co w ostatecznym rachunku decyduje o tym czy nasze zdjęcie będzie dobre czy złe.
Wyszły z tego dwie sesje zdjęciowe z dwiema różnymi ławeczkami w roli głównej, ustawionymi w dwóch rożnych sceneriach.
W pierwszej z nich  zaaranżowałem przestrzeń pod oknem naszej lamusikowej pracowni, ustawiając ławeczkę dokładnie pod nim. Na oknie "grała" skrzynka z jasnoczerwonymi begoniami, a sama ławeczka stanęła po prostu na trawie przed domem. Kapelusz kupiliśmy zupełnym przypadkiem w jednym ze sklepów, leżał na stoisku z napisem "każdy artykuł 9 zł". Zainwestowałem. Kwiatów, mamy pod dostatkiem w swoim obejściu, a oświetlenie zapewniało piękne słońce, które akurat świeciło w dniu robienia zdjęć. A ławeczka na co dzień pełniła swoją ławeczkową służbę na tarasie naszego domu.
Pierwsze efekty pracy były mniej więcej następujące:

Pierwsze z serii ławeczkowych zdjęć

Niby wszystko na tym zdjęciu jest jak trzeba: ale samo zdjęcie wydaje się jednak dość banalne. Może więc spróbować innego ujęcia, zmienić nieco kompoyzcję

Ciekawsze... Zmiana punktu widzenia,
dodanie nowych rekwizytów czynią zdjęcie znacznie ciekawszym
Już dużo lepiej. Ale jednak to ciągle nie to. Ten dzbanek z kwiatami, choć malowniczy, wygląda tutaj nieco sztucznie, jakby specjalnie dodany, po to tylko, aby zapełnić pustkę po lewej stronie kadru. Spróbujmy jeszcze czegoś innego. Może więc ożywić zdjęcie przez wprowadzenie osoby i jakiejś "akcji". Na przykład tak:


Ławeczka. Zupełnie inne spojrzenie na temat

No... zdjęcie całkiem udane. Ale czy aby na pewno na temat? Wydaje się, że dominującym motywem tej fotografii jest zaczytana osoba, a nie ławka. To ujęcie wydawało mi się zbyt odbiegające od tematu.
Ponieważ żadne z prezentowanych zdjęć nie wydawało się dostatecznie dobre, postanowiłem totalnie zmienić wszystko i podejść do tematu od początku. Zmieniłem ławeczkę na bardziej "parkową". Zmieniłem scenerię, ustawiając ławeczkę na tle zawieszonych na naszym tarasie skrzynek z begoniami. Zmieniłem też aranżację zdjęcia, umieszczając na ławce nie jeden, a dwa kapelusze: męski i damski, oraz rozłożony tomik, będący akurat tomikiem wiersz, czego oczywiście na zdjęciu nie widać. Pierwsze efekty były na tyle zadowalające, że postanowiłem już tylko poszukać najciekawszego ujęcia. I tak powstało oto zdjęcie finałowe:

To ujęcie wydawało się być oczekiwanym efektem ławeczkowej sesji.

Tak, to było to. Pozostało jeszcze poddać zdjęcie drobnym zabiegom komputerowego retuszu dodać parę dekoracyjnych szczegółów (np. ramkę), nieco przemodelować temperaturę barw i... tak oto powstała fotografia, którą można było zgłosić do konkursu:

Oto zdjęcie będące uwieńczeniem ławeczkowej sesji.

Decyzja o wybraniu tego zdjęcia była chyba decyzją słuszną. Fotografia została doceniona zaliczeniem do grupy 5 najlepszych prac szufladowego wyzwania pt. Fotogra Ławka (zobacz tutaj). Cieszę się i dziękuje za dostrzeżenie i docenienie. A tematy fotograficzne, z pewnością nie raz jeszcze zagoszczą na tym blogu, bo fotografia to moja pasja.