piątek, 18 lipca 2014

Zabawa w kolory lata

Na blogu Jasnej 8 trwa w najlepsze nowa, po kocich portretach, fotozabawa. Nazywa się "Kolorowe lato", a chodzi w niej o to, żeby pochwalić się zdjęciem, na którym będzie dominował jeden z letnich kolorów. Na pierwszy ogień poszedł jeden z najbardziej kojarzących się z latem kolorów, czyli żółty. Zdjęcie zostaną przedstawione pod osąd internetowej publiczności, któa w głosowaniu wybierze jez zdaniem najlepsze. 

Oczywiście nie sposób nie skorzystać z takiej okazji, więc ochoczo zgłaszam swój udział w zabawie.



W swoich zbiorach znalazłem trzy zdjęcia moim zdaniem godne zaprezentowania w tak szacownym towarzystwie, jak na tej stronie. Na wszystkich trzech są kwiaty, może dlatego, że wśród nich najłatwiej o dominację żółtego koloru. Oto moje prywatne nominacje:

Pani Róża pozuje do zdjęcia

Róża z lotu trzmiela

Liliowce w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie

Ponieważ do zabawy można zgłosić tylko jedno zdjęcie, teraz prawdiwy dylemat: które...???
Każde jest inne, każde zwaraca na siebie uwagę innymi detalami, nieco inną kolorystyką, odmienną kompozycją. Trudny wybór, ale zdecydować się trzeba.
Po namyśle i długich dyskusjach w lamusikowym gronie wybór padł na zdjęcie numer 1, czyli Pani Róża pozuje do zdjęcia.

I żeby nie było wątpliwości interpretacyjnych, do zabawy zgłaszam to zdjęcie:



środa, 16 lipca 2014

Żabi aquapark

W ostatnim wpisie znalazł się krótki filmik z urządzonego przez nas w starej balii miniaturowego oczka wodnego. Zakończyliśmy go informacją, że w jego pobliżu pomieszkuje sobie żaba, która od czasu do czasu lubi sobie popływać w naszej balii. Musieliście wierzyć nam na słowo, bo dowodów fotograficznych na istnienie żaby w naszym oczku zdobyć się nie udało... Do dziś. Dzisiaj bowiem nasza żaba, pewnie przymuszona niemal trzydziestostopniowym upałem postanowiła się ujawnić, nie bacząc na naszą obecność w bezpośredniej bliskości. Korzystając więc z okazji dziś co nieco o naszym żabim aquaparku.


Nasze mini-oczko wodne ze starej balii

Jak już wspominaliśmy miniaturowe oczko wodne w naszym ogrodzie urządziliśmy korzystając ze starej, blaszanej balii, która po prostu ustawiliśmy na ziemi nie wkopując jej nawet. Początkowo miał to być najzwyklejszy zbiornik na deszczówkę do podlewania roślin, szybko jednak pojawiła się pokusa, aby ten niezbyt ciekawy wizualnie (i estetycznie) sprzęt uczynić nieco ciekawszym i przyjemniejszym dla oka i wykorzystać do urozmaicenia ogrodu. Na pierwszy ogień poszło osłonięcie boków naszej balii do czego wykorzystaliśmy fragmenty drewnianej, niskiej palisadki służącej pierwotnie do osłaniania roślin. Jej wysokość okazała się idealna do celu, do jakiego miała nam służyć. Kiedy już nasza balia przestała "straszyć" szarością starej blachy, wzięliśmy się za urządzanie środka. Na dno wysypany został pozostały nam z budowy oczyszczalni żwir i trochę nieco większych kamyków. Wśród nich umocowaliśmy kupioną już dawno temu i nie wiadomo właściwie po co niewielką pompkę z fontanną (właściwie fontanienką) do oczek wodnych. Kupiliśmy też parę wodnych roślinek i wpuściliśmy je do wody. Fontanna tryskająca wodą do góry dawała bardzo fajny efekt, ale niestety, nasze zwierzaki korzystały z oczka tylko wtedy gdy fontanna nie pracowała, po prostu bały się spadającej z góry wody. Podobnie ptaki, na specjalnie przygotowanym dla nich miejscu (kawałek deseczki sprytnie zatknięty za blaszane ucho balii) siadały tylko, gdy woda w oczku była spokojna. Postanowiliśmy więc zmienić fontannę na coś w rodzaju kaskady, a przy okazji wzbogacić roślinność naszego mini-oczka. W czasie kolejnej wyprawy do sklepu ogrodniczego kupiliśmy więc nie tylko kolejne roślinki (głównie pływające, bo w naszym oczku ziemi nie ma) ale i specjalne dzbany leżące, przeznaczone właśnie do komponowania kaskad wodnych. Całości efektu dopełnia aranżacja otoczenia oczka, czyli kupione już dawno temu ceramiczne figurki bociana, gęsi i żaby.


Oczko w balii i jego otoczenie


Kaskada z dwóch dzbanów

A oto i Pani Żaba
Czuje się jak ryba w wodzie, albo... żaba w balii
Wytęż wzrok i znajdź żabę na tym zdjęciu...

A kuku... Tu jestem!

A przy okazji zakupów do żabiego aquaparku kupiliśmy też sobie dwa (na razie dwa) krzaki dzikiej róży. A dlaczego je kupiliśmy, o tym opowiemy niebawem... Pozdrawiamy :-)

Nasz pierwsza dzika róża


niedziela, 13 lipca 2014

Czarny dzięcioł i oczko w starej balii

Kilka dni temu mieliśmy w naszym obejściu niespodziewanego gościa. Odwiedził nas, ni mniej ni więcej, tylko sam Jego Wysokość Dzięcioł Czarny - największy przedstawiciel rodziny dzięciołowatych w Europie. Oprócz niego to właśnie (do tej pory) mieliśmy przyjemność gościć już chyba wszystkich jego krewnych, łącznie z dzięciołem zielonym. A pewnego roku nawet para dzięciołów wybrała naszą starą jabłoń (a właściwie dziuplę w niej) na swój dom. Stare dzieje, ale było tak, było...

W każdym razie teraz zagościł u nas dzięcioł czarny, ptak robiący naprawdę wrażenie. Jest duży, bo wielkości gawrona, ubarwiony całkowicie na czarno, na główce ma tylko czerwoną czapeczkę (pan dzięcioł), albo - jak nasz gość - czerwoną plamkę na potylicy (pani dzięciołowa). Ale największe wrażenie robi dziób, który wygląda naprawdę imponująco, szczególnie w proporcji do całej głowy tego ptaka. Nic dziwnego... dzięcioł potrafi nim naprawdę wiele, co zaraz zademontruję na przykładzie.

Niestety, pani dzięciołowa nie zjawia się u nas regularnie, choć żeruje gdzieś w okolicy na pewno. Nie udało się więc zrobienie jej gustownego portreciku, dlatego też zadowolić się musimy zdjęciami z tego co było akurat pod ręką, czyli z telefonu komórkowego. Ale dzięcioła można spokojnie obejrzeć w internecie, jego zdjęć jest naprawdę sporo. Dużo lepszych, niż te. 
Ale jak klikniecie na każde z nich i wytężycie nieco wzrok, da się i na nich coś zobaczyć:

Czarny dzięcioł na naszym płocie

Tutaj siedzi na nim jak na drzewie.
Po prawej stronie, w żerdzi płotu dziura w drzewie,
która wzbudziła jego zainteresowanie

Pani Dzięciołowa, po lunchu ulatnia się po angielsku

Nie, nie... nie wszystko co tu widać jest dziełem dzięcioła.
Ale żerdź płotu - do wymiany

A teraz nieco z innej beczki. A właściwie nie tyle z beczko, co z balii... Starej balii, w której dawno już temu urządziliśmy sobie miniaturowe oczko wodne. Jej dno wyłożyliśmy żwirkiem pozostałym po budowie oczyszczalni, boki obłożyliśmy drewnianą palisadą. Balia w roli oczka sprawdza się znakomicie, korzystają z niej gromadnie ptaki bytujące w pobliżu, a także nasze koty i pies w czasie spacerów po ogrodzie.
Dzisiaj sprowadziliśmy do naszego minioczka nowe roślinki wodne, a także urządziliśmy w nim coś w rodzaju kaskady. Wykorzystaliśmy do tego zakupiony w sklepie ogrodniczym (razem w roślinkami) kamionkowy dzban leżący, ze specjalnie wyciętym otworem w boku. Podłączyliśmy elektryczną pompkę od naszej oczkowej fontanny i oto efekt.



Dodam jeszcze, choć na zdjęciach tego nie widać, że w pobliżu naszej balii mieszka sobie żaba, która często zażywa w niej kąpieli. No to teraz będzie miała prawie aqua-park :-)

Pozdrawiamy.